Wolontariat – kilka spraw do rozważenia, nim się go podejmiesz.

Ostatnie kilka lat obserwuję dziwną tendencję na rynku usług młodych masażystów i fizjoterapeutów. Ochoczo podejmują się wolontariatów w różnych placówkach z nadzieją zdobycia doświadczenia, superwizji doświadczonych specjalistów oraz otrzymania oferty stałej pracy w miejscu gdzie zaoferowali swoje umiejętności. Co powinniście wiedzieć, zanim zdecydujecie się na taką formę pracy?

Wolontariat to nie to samo co pańszczyzna

I na tym stwierdzeniu się skupmy. Darmowa praca na rzecz dużego gabinetu to chyba nie jest to, czego szukacie. Jeśli wolontariat przebiega jakbyście byli przyjęci na samodzielne stanowisko, przykładowo masujecie kilka godzin dziennie pacjentów, którzy po zabiegu idą do kasy, płacą i wychodzą, a wy przyjmujecie następną osobę jakby nigdy nic... To odrabiacie pańszczyznę na rzecz właściciela placówki, nic więcej. Jeśli ktoś zarabia na Was w zamian oferując jedynie „zdobycie doświadczenia w renomowanej placówce” to niestety tak to wygląda. Sięgając pamięcią wstecz, często spotykałem się z takimi ofertami. Nie podjąłem się. Nie żałuję.

Wolontariat to coś zupełnie innego. Osobiście w ramach wolontariatu mógłbym pomagać dzieciom z ubogich rodzin. Jechać na bliski wschód i wyciągać z urazów ofiary konfliktów zbrojnych. Albo odwiedzić samotnych, sędziwych sąsiadów. Gdzie jest różnica? Otóż wolontariat to coś, co możemy zrobić nie oczekując w zamian korzyści materialnych. Będąc w sytuacji jak w powyższych przykładach wiem, że nikt mi nie zapłaci, nie zaoferuje stałej pracy, nie będzie mnie nadzorował. Pracuję, bo chcę pomóc. Odruch serca, nic więcej. Czy właściciel dużego gabinetu, szpitala czy przychodni może Wam zapłacić? Owszem tak, ale nie zrobi tego, bo znajdzie sobie innego wolontariusza do mało wymagającej pracy.

Zanim pojawią się wpisy typu „No tak, oczywiście, ale to było ileśtam lat temu, teraz jest ciężko o pracę, trzeba się wykazać, lepsze to niż nic” itp. Otóż nic cię nie zmieniło. Oczywiście niemal każdy na początku swojej kariery zawodowej spotka się z trudnościami. Z biegiem czasu zmieniają się nasze oczekiwania i możliwości. Odchodzimy od schematu pracy w cyklu ośmiogodzinnym od ósmej do szesnastej. Moim zdaniem warto się „przeczołgać” pierwsze lata powoli zbierając zaufanie klientów, nawiązując współpracę z gabinetami, korzystać z okazji, które nie mają nic wspólnego z wyzyskiem. To zaowocuje, jeśli naprawdę kochacie to, co robicie. Nie martwcie się tym, że się nie uda. Jeśli jesteście pewni swoich rąk, na pewno znajdzie się mnóstwo osób, które to bardzo docenią. Nic też nie stoi na przeszkodzie, żeby w wolnym czasie zrobić coś dobrego w ramach wolontariatu – ot tak, z dobroci.

Maciej Duczyński

Podobne wpisy

Potrzebujesz pomocy specjalisty?

Pozwól nam pomóc sobie i swojemu ciału. Do zobaczenia!