Czy warto bawić się masażem i łączyć go z innymi technikami?

Coraz częściej zadajecie pytania jak należy pracować w poszczególnych przypadkach klinicznych, postanowiłem napisać dla Was studium przypadku swojego pacjenta, którego miałem przyjemność wyleczyć w szybkim czasie, korzystając wyłącznie z masażu wzbogaconego technikami terapii manualnej. Mam nadzieję, że uświadomi Wam to kilka spraw:

1. Otworzy głowę na więcej tkanek niż tylko mięśniowa,

2. Zmusi do przemyśleń co do swojego warsztatu,

3. Skłoni do analizowania przypadków waszych własnych pacjentów.

Przechodząc do mojego pacjenta, Pana Piotra, wiek około 50 lat, praca biurowa, rekreacyjnie trenował na siłowni i biegał. Z tych aktywności zrezygnował pół roku temu z powodu nasilającego się bólu i ograniczenia ruchomości w stawie łokciowym. Korzystał z masażu klasycznego i fizykoterapii przez dwa dziesięciodniowe turnusy, bez efektu. Po „rozruszaniu całej ręki”, jak określił, ból się zmniejszał na krótki czas, trwało to około godziny. Przyjmował doustnie leki przeciwbólowe, które na okres kilku godzin redukowały nieprzyjemne odczucia.

W trakcie badania zaobserwowałem ubytek około 20 stopni do pełnego wyprostu. Ból pojawiał się głównie przy zbliżaniu się do końca patologicznego zakresu ruchomości . W badaniu palpacyjnym zaobserwowałem zwiększone napięcie mięśnia dwugłowego, czworobocznego, piersiowego większego, prostownika kręgosłupa na całej jego długości oraz obecność punktów maksymalnie bolesnych i punktów spustowych rozsianych w mięśniach nad i podgrzebieniowych i naramiennym. Zmniejszona ruchomość w stawie barkowo-obojczykowym oraz ślizg w stawie ramiennym.

Zastosowałem leczenie polegające na opracowaniu nadmiernie napiętych mięśni technikami masażu tkanek głębokich (nigdy nie lubiłem tej nazwy, bo przecież masaż ten nie oddziałuje jedynie na tkanki głębiej położone, ani też nie musi być specjalnie głęboki, wspólnie z Patrykiem zdecydowanie wolimy określenie Masaż Leczniczy, co jest bliższe prawdzie) . Opracowałem przedziały powięziowe, usunąłem punkty maksymalnie bolesne i spustowe, wykonałem neuromobilizację nerwu pośrodkowego oraz zmobilizowałem wszystkie stawy w których znalazłem ograniczoną ruchomość. Generalnie leczenie przebiegło w sposób przyjemny i bezproblemowy. Po pierwszej wizycie bolesność spadła z 8/10 w skali VAS do 2/10 i pacjent odstawił na stałe leki przeciwbólowe. W ciągu zaledwie trzech wizyt pacjent odzyskał pełną ruchomość w stawie łokciowym przy braku bólu – 0/10 w skali VAS.

Czemu zastosowane wcześniej leczenie nie przyniosło spodziewanego efektu? Z przeprowadzonego wywiadu wywnioskowałem, że:

- masaż był wykonany jedynie w miejscu zgłaszanej dolegliwości (staw łokciowy),

- cała praca manualna skupiła się wyłącznie na rozluźnianiu tkanki mięśniowej,

- zabiegi fizykoterapeutyczne zostały przeprowadzone zgodnie z refundacją NZF, czyli w czasie nieadekwatnym do potrzeb.

O ile na ostatni punkt większość z Was na pewno nie ma wpływu, tak na swój warsztat, umiejętności diagnostyczne oraz anatomię wszystkich tkanek już owszem. Jeśli chcecie być skuteczni, powinniście przemyśleć całą tę sytuację i wyciągnąć z niej wnioski. Dużo cierpliwości, samokrytyki i wspaniałych efektów w leczeniu Wam życzę.

Maciej Duczyński

Podobne wpisy

Potrzebujesz pomocy specjalisty?

Pozwól nam pomóc sobie i swojemu ciału. Do zobaczenia!