Praca w przegrodach międzymięśniowych

Przegrody międzymięśniowe? Można by powiedzieć "po co tam masować, przecież tam nie ma mięśni". Im dłużej pracuje tym bardziej zauważam, że mięśnie w bardzo wielu przypadkach wcale nie są problemem. One po prostu dostosowują się do sytuacji jaką przygotowała im otaczająca ich tkanka łączna zwana powięzią. Odwodniona, sklejona, poskręcana i pozrastana powięź powoduje, że mięsień nie może pracować w takim zakresie jakim by chciał, jest skrócony i napięty. Praca z powięzią jest o tyle piękna, że genialnie ona reaguje na bodźcie zewnętrzne. Jeżeli się do niej w odpowiedni sposób "podejdzie" to odwdzięczy się ona nam zmianą gęstości, co spowoduje same dobre rzeczy wewnątrz ciała. Żeby lepiej Wam to zobrazować opowiem Wam o pacjencie, którego operacja przesunęła się o... być może na zawsze.

Ponad miesiąc temu trafił do mnie pacjent z kilkoma problemami: ból odcinka szyjnego, piersiowego i takie tam. Praktycznie same standardowe rzeczy z jakimi przychodzi większość osób, oprócz jednej. Czterdziestoletni Pan opowiedział mi historię swojego długiego lotu, podczas którego zasnął jakoś tak niefortunnie, że ucisnął wewnętrzną stronę ramienia poprzez dość wysokie podłokietniki i spał tak przez kilka godzin. Po obudzeniu się, życie już nie było takie samo. Częste drętwienia i mrowienia rąk, mniejsza siła w rękach oraz brak możliwości założenia ich za głowę bez uczucia dyskomfortu. Problem zwiększał swą intensywność po każdej większej aktywności fizycznej. I tak od trzech lat. Jak z tym żyć? A tak w ogóle wszystkie te informacje wyciągnąłem siłą zadając olbrzymią ilość pytań w trakcie pracy z mięśniami podpotylicznymi. Tak nawiasem mówiąc jak dobrze wczepicie się właśnie w mięśnie podpotyliczne to ludziom tak jest dobrze, że możecie od nich wyciągnąć wszystko. Wiem, bo robię to cały czas.

Wracając jednak do pacjenta, to z jego opowieści wynikało, że robiono już praktycznie wszystko: wizyty u lekarzy specjalistów w tym lekarza neurologa, fizjoterapeutów, masażystów, zabiegi z fizykoterapii, ćwiczenia indywidualne. Podobno nawet zaproponowano operacje, która na celu miała odbarczenie nerwów wychodzących ze splotu ramiennego (za cholerę nie wiem o co chodziło z tą operacją i jak to miałoby wyglądać), na którą Pan się nie zdecydował, ponieważ po operacji przez kilka tygodni  wypadałoby nie zginać rąk, a nasz bohater razem ze swoją żoną spodziewali się dziecka, które dość ciężko byłoby trzymać i nosić z wyprostowanymi rękoma.

Pomimo tego, że wszyscy robili wszystko postanowiłem podjąć wyzwanie i spróbować coś z tym zrobić. Przed samą terapią zbadałem palpacyjnie obszar wzdłuż trzech głównych nerwów kończyny górnej. Tak jak przypuszczałem był tkliwy, pod skórą można było znaleźć pełno zgrubień, grudek i napięć, szczególnie w przegrodach międzymięśniowych. Kulminacja całego problemu była po wewnętrznej stronie ramienia w przegrodzie pomiędzy dwugłowym ramienia a trójgłowym (bicem a tricem). Jak otworzymy sobie atlas biegnie kilka ciekawych struktur w tym dość ważne nerwy splotu ramiennego. Cała moja terapia polegała na dwóch elementach: poprawy ślizgu tkanek miękkich na przedramieniu oraz pracy właśnie we wcześniej wspomnianej przegrodzie na ramieniu. Efekt był taki, że po pierwszej wizycie gdzie na każdą rękę poświęciłem jakieś 20 minut pacjent czuł wyraźną poprawę. W pozycjach, które przed terapią powodowały drętwienie i mrowienie zero dyskomfortu. Efekt ten utrzymywał się przez kilka dni. Po tygodniu powtórzyliśmy terapię i pracowaliśmy na przebiegu nerwów w przegrodach międzymięśniowych aż do momentu zniesienia dolegliwości bólowych podczas samej terapii. Po dwóch godzinnych spotkaniach i miesiącu od ostatniej terapii pacjent czuje się świetnie, a przynajmniej tak twierdzi. Przez trzy lata, czyli od samolotowego incydentu nie było dni żeby przy ułożeniu rąk za głowę problem nie wracał. Aż do czerwca roku 2015.

Zastanawiam się jakim cudem nikt tego nie zrobił wcześniej. No, ale nie ważne plus jest taki, że operacja się nie odbyła i wszystko jest tak jak powinno być. Wydaje mi się, że po historii jaką Wam opowiedziałem nie muszę Was namawiać do tego rodzaju pracy. Zachęcam do zabawy w przegrodach.

Patryk Sobotka

PS. Jak chcecie żeby ktoś popłakał się z bólu podczas terapii to szukajcie właśnie w przegrodach.

23

Podobne wpisy

Potrzebujesz pomocy specjalisty?

Pozwól nam pomóc sobie i swojemu ciału. Do zobaczenia!