Masaż Tkanek Głębokich. Czyli wchodzi pacjent do gabinetu... i co dalej?

Często piszemy dla Was o technikach. O anatomii, fizjologii, przemyśleniach i radach w poszczególnych przypadkach. Codzienność w gabinecie jest przecież inna. Wraz z doświadczeniem i kolejnymi latami praktyki przestaje się recytować pod nosem kolejności tkanek w tylnej taśmie mięśniowo powięziowej, przyczepy masowanych mięśni, ich unerwienie. Techniki wykonujemy dobrze, potem bardzo dobrze, następnie świetnie. Co jeszcze można poprawić w swojej praktyce?

Moim zdaniem to, czego nigdy za wiele, to diagnostyka. Dla niektórych brzmi groźnie. Kojarzy się z wykonywaniem dziesiątek testów klinicznych, pomiarów centymetrem i goniometrem, spisywaniem dokładnie karty badania, wypytywaniem o wiele szczegółów. Czy diagnostyka musi tak wyglądać? Co zrobić jeśli nie mamy o niej za dużego pojęcia, ale chcemy to zmienić? Zanim otworzycie jakąś grubą książkę i zaczniecie na pamięć wkuwać testy kliniczne wraz z ich nazwami, spróbujcie czegoś znacznie przyjemniejszego i prostszego na początku Waszej przygody z Masażem Tkanek Głębokich. Nie oznacza to oczywiście, że testy kliniczne nie będą nam potrzebne. Wręcz odwrotnie. Ale często zdarzy się, że zrobisz ich tylko kilka, może dwa. A nie całą serię.

Do dzieła. Do gabinetu wchodzi nasz pacjent. Kiedy zaczniemy diagnostykę? Jeszcze zanim zdąży się z nami przywitać. Poważnie? Jak najbardziej. Co mówi nam o jego narządzie ruchu jego postawa? Jego kolejne kroki? Ich płynność, jakość, długość? Jego wyraz twarzy? W pierwszych sekundach dostajemy bardzo dużo informacji które już możemy zacząć analizować. Wyobraźmy sobie starszą panią Iksińską. Wchodzi do gabinetu, lekko obrócona i pochylona na lewą stronę. Prawą nogą wykonuje dłuższy krok. Na twarzy maluje się grymas bólu za każdym razem, kiedy stanie na lewą nogę.

Pierwsze co powinno Wam przyjść do głowy, to tkanki miękkie lewego biodra i pachwina. Skoro ból pojawia się przy obciążaniu tej kończyny, być może będzie to też staw biodrowy? Mamy wstępną koncepcję. Co dalej? Pani Iksińska zamienia z nami kilka słów. Potwierdza nasze przypuszczenia – odczuwa silny ból w lewej pachwinie. Prosimy o rozebranie się do bielizny i co dalej? Lewa kończyna dolna jest zrotowana do wewnątrz. Pani pokazuje nam bolesne miejsce – środek uda, ból rozciąga się aż do jamy brzucha. Myśląc nawet o samych mięśniach, co to może być? Prosty uda? Może lędźwiowy? Może oba, albo coś jeszcze? Oglądamy i obserwujemy dalej. Oddech Pani Iksińskiej jest krótki, mimo, że nie narzeka ona na żaden ból ani dyskomfort w okolicach klatki piersiowej. Klatka piersiowa wydaje się bardziej rozszerzać w płaszczyźnie strzałkowej i czołowej, za to wyraźnie nie oddycha „przeponą”. Kolejny sygnał. Wypytujemy dalej, nasza pacjentka wspomina też o częstych bólach odcinka lędźwiowego, chociaż teraz jak mówi, nie jest to jej największe zmartwienie. Po obserwacji kręgosłupa lędźwiowego widzimy nieznaczne spłycenie lordozy. Dopiero teraz decydujemy się na dwa testy kliniczne, w których sprawdzamy długość mięśnia biodrowo-lędźwiowego i prostego uda. Oba są dodatnie, co daje nam podstawę, by diagnozować dalej, ale też odznaczyć sobie, że mamy już coś do wyleczenia.

Może na sam początek wydaje się to trudne. Nic bardziej mylnego! Analizując dokładnie postawę ciała, prowadząc dialog i obserwując ruch dowiadujemy się bardzo dużo. Kwestia tylko tego, jak to wykorzystamy. Próbujcie. Masaż Tkanek Głębokich to bardzo bezpieczna metoda pracy, połączona z analizą problemu naszych pacjentów działa cuda. Powyższa Pani Iksińska to tylko przykład, który powinien Wam uzmysłowić, że jest to prostsze niż się wydaje i nie należy się takiego badania bać.

Maciej Duczyński

23

Podobne wpisy

Potrzebujesz pomocy specjalisty?

Pozwól nam pomóc sobie i swojemu ciału. Do zobaczenia!