Ewolucja zawodu masażysty – ślepa uliczka czy konieczność.

Ostatnie lata przyniosły światu medycyny bardzo dużo nowości. Neurolodzy i chirurdzy dokonują rzeczy, które jeszcze kilka lat temu uważano za niemożliwe. Świeże wiadomości wpłynęły też bardzo na manualną pracę z ciałem. Lepiej rozumiemy wpływ tkanki łącznej na organizm człowieka. Psychosomatyka odgrywa coraz większą rolę w terapii, potrafimy ocenić wpływ narządów wewnętrznych na dolegliwości pozornie z nimi nie związane. Pojawiają się nowe koncepcje pracy wypierające poprzednie modele. I tak koło się toczy, praca wre, umiemy coraz więcej i pracujemy lepiej. W związku z tym powstaje pytanie, które nurtowało mnie od jakiegoś czasu.

Czy zawód masażysty musi ewoluować? Czy może powinien zostać tam gdzie się znajduje i ustąpić miejsca fizjoterapeutom, osteopatom i chiropraktykom?

Dla wielu fizjoterapeutów masaż jest po prostu działem fizjoterapii. O podziałach można by dyskutować długo, ale czy ma to sens? Według mnie jest to oddzielny i samodzielny zawód, który na polu medycznym może współpracować z fizjoterapeutą bądź lekarzem, albo pracować na własną rękę. Myślę jednak, że w manualnym leczeniu schorzeń narządu ruchu sam masaż (zwłaszcza klasyczny!) to za mało. Skoro posiadamy już wiedzę, że problemy naszych pacjentów znajdują się w różnych układach, mają różne podłoże, a na dodatek nie zawsze znajdują się w miejscu odczuwania dolegliwości... To ignorancją było by twierdzić, że zawsze pomoże tylko masaż. Przecież hydraulik nie używa tylko i wyłącznie klucza francuskiego tylko dlatego, że zapłacił za niego mnóstwo pieniędzy i jest idealnie wykonany itp.

Masaż wykonywany w celach relaksacyjnych, profilaktycznych i jako ważny element całościowego leczenia oczywiście ma rację bytu. Powinien być trwale kultywowany i rozwijany o to, czego w nim brakuje. O to, co można zrobić lepiej. O to, czym możemy pomóc szybciej i skuteczniej. Zatem moim zdaniem świadomy masażysta powinien znać szerszy wachlarz technik, by pracować skutecznie i nie koniecznie muszą to być twarde, stawowe manipulacje. Istnieje wiele technik pracy na tkankach miękkich, które bardzo skutecznie wspierają każdy masaż leczniczy. Ponadto szkolenia podobne do kursu tapingu zawsze skutecznie uświetniają znane masażyście sposoby pracy.

Dochodzimy zatem do najważniejszego pytania – czy współczesny masażysta jest hybrydą różnych zawodów pracujących z ciałem? Ich wypadkową? Myślę, że jednocześnie i tak i nie. Wszystko co robimy, ma swój cel i grupę konsumentów, którzy naszych działań potrzebują. Czy w celach profilaktycznych elementy terapii manualnej będą potrzebne i dobrze odebrane? W kosmetyce czy relaksacji sam pomysł wydaje się absurdalny. Masażyści od dawna osiągają nieoficjalne specjalizacje. Ktoś, kto zajmuje się wszystkim od estetyki po terapię kręgosłupa prawdopodobnie niczego nie robi naprawdę solidnie i nie jest wiarygodny. Podsumowując, tak, część masażystów  jest i będzie przeplatać elementy różnych metod i koncepcji mających swoje źródło nie tylko w masażu. Nie, nie zrobią tego wszyscy, bo nie ma takiej potrzeby.

Mam nadzieję, że w waszych głowach pojawiają się już opinie dotyczące takiego rozwoju zawodu. Zachęcam Was do komentowania bezpośrednio pod wpisem na blogu, na Facebooku oraz w grupie praktyków masażu.

Pozdrawiam serdecznie,

Maciej Duczyński

23Kliknij w obrazek i dowiedz się więcej

 

Podobne wpisy

Potrzebujesz pomocy specjalisty?

Pozwól nam pomóc sobie i swojemu ciału. Do zobaczenia!