Łańcuchy anatomiczne – podstawa badania, czy zwykła strata czasu?

Każdy specjalista pracujący z ciałem człowieka bada aparat ruchu w inny sposób. Masażyści najczęściej oceniają tonus mięśnia i na podstawie palpacyjnej oceny stawiają wstępną diagnozę. Fizjoterapeuci badają zakresy ruchu zachodzącego w stawach i dokonują pomiarów długości. Chiropraktycy i osteopaci próbują odgadnąć na podstawie różnych dolegliwości wspólny mianownik choroby, która trawi ciało pacjenta i poprzez techniki stosowane na aparacie ruchu wyleczyć wszystkie systemy, z których składa się człowiek. Wszystkie te profesje łączy wiara, że działając mechanicznie na kościec, mięśnie i wszechobecną powięź uzyskają zadowalający ich efekt.

Te profesje może łączyć coś jeszcze – poza wykonywanymi testami manualnymi, mogą (a nawet muszą!) brać pod uwagę anatomię człowieka jako jednej całości, zamiast wyizolowanych, ładnie nazwanych po łacinie mięśni czy kości.

Prawdopodobnie pierwszą współcześnie osobą, która głosiła „łańcuchowe” podejście do budowy ciała był A.T. Still, ojciec medycyny osteopatycznej. Przez dziesiątki lat jego podejście zostało znacznie rozwinięte przez obserwacje i badania uczniów jego szkoły. I tak dziś funkcjonuje wiele podejść. Oto najbardziej znany, wywodzący się z osteopatii łańcuch:

Koncepcja łańcuchów mięśniowo-powięziowych Leopolda Busqueta zawiera w sobie wiele połączeń mięśniowych i łącznotkankowych tułowia, kończyn i głowy oraz narządów wewnętrznych. Czerpie dużo informacji z osteopatii kranialnej, którą przedstawia jednak bardzo odmiennie niż jej twórcy. Dzieli swoje połączenia na łańcuchu statyczne, zgięciowe, wyprostne i diagonalne.  Bardzo podobnymi wzorcami łańcuchowymi posługuje się szkoła Paula Chauffoura, który stosuje jednak odmienne metody badania i leczenia.

Oczywiście inne grupy zawodowe również tworzyły mapy połączeń w oparciu o swoją praktykę i wiedzę teoretyczną. Na przykład łańcuchy pani Godelieve Struyff-Denys (zwane potocznie GDS) stanowią bardzo złożone modele łączące w sobie zarówno statykę, dynamikę i sferę psychiczną człowieka. Opisuje łącznie dziesięć łańcuchów mięśniowo-powięziowych dzieląc ciało na dwie połowy wzdłuż osi pionowej. Według autorki, wszystkie łańcuchy działają w sposób skoordynowany, natomiast jeden z nich zawsze jest dominujący. Jako główne powody zaburzenia równowagi mięśniowej uważa psychikę człowieka, jego styl życia i nabyte nawyki oraz emocje, które w modelują tonus mięśniowy.

Najbardziej popularnymi obecnie połączeniami mięśniowo-powięziowymi są koncepcje Thomasa Myersa i Hermana Kabata. Te pierwsze są nowocześniejszą, własną interpretacją autora opartą na Rolfingu. Zakładają połączenia ciała pionowymi i spiralnymi taśmami oraz kilkoma dotyczącymi kończyn górnych. Moim zdaniem najłatwiejsze do opanowania dzięki pozornej prostocie i przejrzystości tej metody, pozwalają na szybkie rozpoznanie efektów pracy z ciałem. Wiele analogii dotyczących spraw bardzo odległych od samej anatomii okazało się dość trafnymi. Z kolei łańcuchy Hermana Kabata, znane pod postacią koncepcji PNF, to funkcjonalne taśmy spiralne. Oparł on swoją metodę na diagonalnych połączeniach w ciele inspirując się generowaniem mocy  podczas rzutu oszczepem i innych dyscyplinach gdzie ciało musi zdobyć się na wydobycie stu procent możliwości. Również metoda prosta w zrozumieniu, nie mówi się w niej wiele o połączeniach tkanek miękkich, raczej o ruchu stawowym łopatki i miednicy oraz kończyn do nich przyległych. Stanowi połączenie pracy manualnej oraz kinezyterapii. W trakcie sesji pacjent ćwiczy pod kontrolą stawianego przez nas oporu.

Oczywiście, koncepcji traktujących o ciele człowieka jako całości jest znacznie, znacznie więcej. Chciałem zainteresować Was tematem i niejako zmusić do szukania dalszych informacji na temat koncepcji, które najbardziej przypadły Wam do gustu oraz poszukiwania dalszych pytań i kolejnych odpowiedzi na nie. Uprzedzając pytania odnośnie tego, która z tych koncepcji jest najlepsza, zacytuję jednego ze swoich najlepszych nauczycieli – „skuteczność jest miarą prawdy”. A każda koncepcja jest tak skuteczna, jak terapeuta, który ją zna i się nią posługuje.

Pozdrawiam serdecznie,

Maciej Duczyński

Podobne wpisy

Potrzebujesz pomocy specjalisty?

Pozwól nam pomóc sobie i swojemu ciału. Do zobaczenia!