Powięź piersiowo-lędźwiowa – ośmioramienna śnieżynka grzbietu

Odcinek lędźwiowy kręgosłupa i cały obszar go stabilizujący jest szczególnie ważny, ale i trudny we właściwej pracy praktyka masażysty. Często problemem jest choćby chwycić fałd skórny, u innych zaś możemy zrobić to bez najmniejszego problemu. Czemu właściwie tak jest?

Powięź piersiowo-lędźwiowa stanowi bardzo ciekawą strukturę, która jednocześnie tworzy ze swoich warstw kanał dla niektórych mięśni, ale przenosi też naprężenia innych struktur narządu ruchu. Postanowiłem nazwać ją śnieżynką, ponieważ mniej więcej pod takimi kątami przechodzą jej włókna.

TLF2-800x669
Powięź Piersiowo-Lędźwiowa.

Powięź zbudowana jest zupełnie inaczej niż mięśnie. Buduje ją tkanka łączna włóknista zbita. Między innymi pozornie prosty skład chemiczny – elastyna, kolagen i substancja podstawowa – przez wiele stuleci kazało medycynie traktować ją jedynie jako wypełniacz wolnej przestrzeni i zbędną otoczkę praktycznie każdej struktury ciała. Choć o samych funkcjach powięzi można pisać opasłe tomy, dziś skupimy się jedynie na jej czysto mechanicznej pozycji w ciele.

Cała okolica od grzebienia kości krzyżowej i talerzy kości biodrowych w górę aż do masy mięśnia najszerszego grzbietu, oraz na boki w kierunku brzusznym jest pokryta właśnie powięzią piersiowo lędźwiową. Złożona jest ona z kilku warstw, które wraz z grzebieniem kości biodrowej budują kanał głębokich mięśni, między innymi prostownika grzbietu. W naszej wyimaginowanej śnieżynce są to jej pionowe ramiona. Warto zapamiętać ten fakt, zanim przejdziemy do kolejnych zależności.

Mięsień poprzeczny brzucha zbudowany jest na rozcięgnie, będącym tą samą tkanką co poprzeczna warstwa omawianej powięzi. Łatwo się zatem domyślić, że na jej naprężenia horyzontalne będzie mieć wpływ zarówno napięcie tego mięśnia, jak również zawartość jamy brzucha, której ciśnienie modeluje uwypuklenie wszystkich mięśni składających się na wymarzony ABS. Ta płaszczyzna buduje oczywiście poprzeczną warstwę naszej śnieżynki.

Pora zająć się jej pozostałymi czterema odnogami. Przebiegają one symetrycznie po skosie od mięśnia pośladkowego wielkiego do wspomnianego na początku mięśnia najszerszego grzbietu, sprawiając, że łatwo przenoszą obciążenia na siebie wzajemnie. To połączenie stanowi bardzo ważne wsparcie dla wszystkich czynności, w których potrzebujemy wygenerować dużo mocy – tak jak mój osławiony rzut oszczepem. Oczywiście zaobserwujecie pracę tego zespołu również podczas rąbania drewna, tańca figurowego, pływania i wielu innych czynności.

Skoro macie już w głowach te płaszczyzny przenoszenia sił, wyobraźcie sobie, jak skrócenie mięśnia najszerszego grzbietu może wpłynąć na prostownik grzbietu. Albo jak mięsień pośladkowy wielki będzie pośrednio oddziaływać na mięśnie brzucha. Zastanawiające, prawda?

Zachęcam Cię do otworzenia atlasu i prześledzenia szlaków powięzi piersiowo lędźwiowej i jej „sojuszników”. Przemyśl też dobrze, jak dysfunkcja może pojawić się z dala od miejsca, w którym pierwotnie pojawił się problem. I dlaczego warto zająć się nie tylko lokalnym problemem, ale całą siecią powiązań.

Pozdrawiam serdecznie,

Maciej Duczyński

Podobne wpisy

Potrzebujesz pomocy specjalisty?

Pozwól nam pomóc sobie i swojemu ciału. Do zobaczenia!