Relaks i hobby to nie to samo!

XXI wiek, korporacyjne zasady w firmach, to co widzimy w naszym otoczeniu i telewizji - to tylko kilka czynników, które sprawiają, że żyjemy znacznie szybciej niż nasi rodzice czy dziadkowie. Wstajemy wcześnie, kładziemy się późno. Jemy, pracujemy, nawet śpimy i odpoczywamy w pośpiechu. Nie działa to korzystnie na nasze zdrowie.

Doprowadzamy w ten sposób do sytuacji, gdzie stale i nadmiernie pobudzony jest nasz układ współczulny. Choć jego nazwa brzmi sympatycznie, wbrew pozorom nie odczuwa współczucia. Pracuje tak, jak został zaprojektowany - reagując na zagrożenie, bez względu na to czy to zagrożenie życia czy zwykły stres w pracy - zwiększa swoją aktywności i przytłumia swojego wiecznego rywala, układ przywspółczulny. Choć brzmi to tajemniczo i groźnie, oba układy składają się na szersze pojęcie autonomicznego układu nerwowego. Jest on niepodległy naszej woli, zajmuje się takimi sprawami jak praca serca, wydzielanie soków trawiennych i hormonów, perystaltykę jelit... Można wymieniać bardzo długo. Mówiąc w skrócie - wykonuje olbrzymią pracę na „zapleczu” naszego ciała.

Oba podukłady - współczulny i przywspółczulny - są wzajemnie uzupełniającymi się partnerami. Pierwszy z wymienionych odpowiada za reakcje obronne. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy spotykamy na ulicy agresywnego psa bez właściciela ani kagańca. Błyskawicznie nasze źrenice rozszerzają się, byśmy nawet późną nocą bez problemu znaleźli drogę ucieczki. Serce łomocze ze zwielokrotnioną mocą, tłocząc więcej krwi do układu ruchu, przygotowując nas do walki bądź ucieczki. Oblewa nas zimny pot, a włosy stają dęba, praca narządów jamy brzusznej niemal zastyga w bezruchu. Jesteśmy w stanie poradzić sobie z tą sytuacją, prawdopodobnie unikając ugryzienia - nawet jeśli wydawało nam się, że nie mamy najlepszej kondycji, pobijamy swój własny życiowy rekord w sprincie. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku przewagi układu przywspółczulnego. Niedzielne popołudnie, właśnie zjedliśmy smaczny, syty obiad. Leżymy na hamaku, słońce delikatnie ogrzewa nasze twarze... Nie zdziwi nikogo, jeśli skończy się to drzemką. Duża ilość krwi trafiła do narządów wewnętrznych, które trawią teraz to, co dopiero zjedliśmy. Serce pracuje wolno i miarowo. O ile jeszcze przed obiadem mieliśmy ochotę wybrać się na wycieczkę rowerową, tak teraz ta myśl wydaje się odległa i niedorzeczna. Powieki opadają same i zanim się zorientujemy, będziemy już smacznie spać. W skrócie w ten sposób można zobrazować działanie obu tych układów.

Do problemu dochodzi w momencie, gdy jeden z nich bierze górę nad drugim na długi czas. Najczęściej dzieje się tak w przypadku układu współczulnego. Codzienny stres, przyjmowane leki, nieodpowiednia dieta czy zwyczajne przemęczenie sprawiają, że delikatna równowaga ulega znacznemu zakłóceniu. Przeglądając kolorowe magazyny znajdujemy często na wpół trafną radę - trzeba zacząć się ruszać! Oczywiście, sami zalecamy regularnie używać swojego układu ruchu. Bardzo modne, a zarazem skuteczne, stają się zajęcia pilates i jogi, ćwiczenia na siłowni, jazda rowerowa, pływanie w basenie, jogging... I bardzo nas to cieszy. Jest tylko jedno „ale” - aktywność ruchowa czy hobby to nie to samo, co relaks. Często na pytanie „Co Pani robi dla siebie? Jak się Pani relaksuje?” słyszę właśnie jeden lub kilka z wymienionych aktywności. Ale relaks, to zupełnie coś innego. To rozsądny brak aktywności, który również jest potrzebny. Co sprawia Ci przyjemność? Może jest to gorąca kąpiel z bąbelkami, albo czytanie dobrej książki w wygodnym fotelu? Może medytujesz albo oddajesz się zadumie na ławce w parku? Może korzystasz z delikatnego masażu z pachnącymi olejkami? Tak, to właśnie jest relaks, o którym zapominamy oddając się bez reszty pracy i koniecznej „konserwacji” naszych ciał poprzez sport, zajęcia fitness czy choćby wizyty w naszym gabinecie. Jednak układu nerwowego nie można oszukać. Jest on dozorcą naszych organizmów i dobrze wie, że bez względu na to, jak o siebie dbamy, czasami musimy po prostu odpocząć i zwolnić. Bez tego najlepsza terapia nie przyniesie oczekiwanych rezultatów a wizyty w siłowni czy klubie fitness po prostu nas zniechęcą. Zatem...

Co prawda jest środek tygodnia jednak życzę udanego, rozsądnego i po prostu leniwego wypoczynku - nikt inny nie zasługuje na Twoją uwagę tak bardzo, jak Ty sam!

Pozdrawiam serdecznie,

Maciej Duczyński

Podobne wpisy

Potrzebujesz pomocy specjalisty?

Pozwól nam pomóc sobie i swojemu ciału. Do zobaczenia!