3 Największe mity fizjoterapii. Znasz je?

Wiele rzeczy odwiecznie uznawanych za pewniki, wręcz dogmaty medycyny z czasem stają się przeżytkiem. Po prostu nawet najładniejsza teoria nie mająca pokrycia w rzeczywistości kończy prędzej czy później na śmietniku historii. O części z nich dobrze wiemy, ale o dziwo, nadal część z nas wierzy w to, co już dawno powinno znaleźć się na półce z bajkami. Dziś postanowiłem się rozprawić z trójką takich mitów.

 

Pomiar długości kończyn

 

Chyba każdy z nas pamięta tę chwilę, kiedy udowadniał na egzaminie swoją umiejętność pomiaru kończyn. O ile jestem w stanie pojąć potrzebę pomiaru obwodów na potrzeby porównania utraty masy kończyny po długotrwałym unieruchomieniu bądź celowej redukcji masy ciała, tak pomiar jej długości to absolutna bzdura. Nawet przyjmując, że celowo mierzymy jedynie długość funkcjonalną, uwzględniając możliwość nieprawidłowego ułożenia miednicy, to otrzymana wartość i tak pozostaje właściwie wyssana z palca. Otóż ile pomiarów, tyle wyników - wystarczy odrobinę inaczej przyłożyć koniec miarki i wynik potrafi drastycznie się zmienić. Jedyna prawidłowa metoda pomiaru faktycznej długości kończyn to niestety nie nasze ręce i taśma miernicza, a specjalny pomiar wykonany komputerowo ze zdjęcia RTG. Jeśli w trakcie zajęć na studiach miałeś inne wyniki niż kolega z ławki, nie przejmuj się. To absolutnie normalne. Nie usprawiedliwia to jednak straszenia pacjentów diagnozami typu „ma pan/pani jedną nogę krótszą, to przez to boli kolano” i wciskanie na siłę drogich, korygujących wkładek by tej różnicy się pozbyć. Bzdura.

 

Diagnoza ze zdjęcia

 

Stawianie diagnoz i co gorsza, planowanie zabiegu na podstawie obejrzanego  zdjęcia RTG/CT/MRI, w dodatku najczęściej zamiast solidnego wywiadu. Jeśli Twój pacjent ma około 50 lat, to ma aż 80% szansy na to, że przynajmniej jeden z jego krążków międzykręgowych uległ degeneracji i na zdjęciu będzie mieć cechy dyskopatii. Łatwo do objawu bólowego dopasować opis zdjęcia. A jednak, dolegliwości pojawiają się znacznie rzadziej. Ból kręgosłupa może mieć wiele różnych przyczyn, od nieprawidłowej postawy, poprzez aktywność fizyczną lub jej brak, na diecie i stanie narządów wewnętrznych kończąc. Dlaczego zatem czepiasz się zmiany degeneracyjnej, która prawdopodobnie nie jest źródłem dolegliwości, w dodatku strasząc pacjenta długą, pełną wyrzeczeń rehabilitacją?

 

Rehabilitacja to długotrwały i kosztowny proces

 

To oczywiście mit tylko w połowie. Umówmy się, jest to prawda, jeśli zabiegi prowadzone są metodycznie błędnie, nie są przemyślane, albo choroba ma charakter postępujący bądź wymaga czasu na wygojenie się tkanek. Nie oszukujmy się, trzy minuty z punktowym laserem to nie miecz świetlny Lorda Vadera. Bezsensowne machanie kończynami w systemie podwieszek też nie należy do skutecznych rozwiązań. Nawet pomimo znajomości tych oczywistych prawd, życie nadal nieustannie mnie zaskakuje. Nie raz byłem pewien, że błahy z pozoru problem będzie wymagać góra jednej wizyty, a okazało się, że wymagał znacznie więcej uwagi. Ale jeszcze częściej spotykam się z pacjentami, których ilość problemów wydaje się przytłaczająca i w głowie pojawia się myśl, że zdążymy się dobrze poznać w trakcie całego procesu leczenia. I okazuje się, że znów się oszukałem, bo po kilku wizytach rozstajemy się w dobrym zdrowiu i poczuciu wykonania dobrej roboty. Oczywiście są sytuacje, kiedy choroba postępuje i naszym celem jest jedynie tymczasowe utrzymanie pacjenta w dobrej kondycji, ale umówmy się - o ile nie pracujesz na oddziale neurologii bądź onkologii, to raczej nie spotykasz się z takimi sytuacjami za każdym razem.

            Oczywiście takich mitów jest znacznie, znacznie więcej. Znasz jakąś fajną regułkę, która okazała się bublem? Czekam na Twój komentarz pod wpisem!

Pozdrawiam,
Maciej Duczyński

Podobne wpisy

Potrzebujesz pomocy specjalisty?

Pozwól nam pomóc sobie i swojemu ciału. Do zobaczenia!