Ale tak serio, to co z tą regeneracją? 3 proste kroki do lepszej formy!

 

Kiedyś nie miałem oporów przed powiedzeniem swoim pacjentom uprawiającym sport, że trochę przesadzają. Że trenują za mocno, za szybko, za dużo. Że muszą odpocząć, porządnie się zregenerować, zrobić kilka kroków w tył, że przecież to nie tragedia, nie walczą o medal.

Teraz z politowaniem kręcę głową na to wspomnienie. Od momentu, kiedy sam zacząłem traktować siebie jako maszynę do pokonywania kolejnych kilometrów, podnoszenia ciężarów, wyciskania z siebie siódmych potów i bicia rekordów w zwiększaniu maksymalnego tętna, zrozumiałem o co w tym wszystkim chodzi.

To nie jest tak, że jeśli nie startujesz w igrzyskach olimpijskich to jest Ci wszystko jedno. Robisz coś dla siebie, pokonujesz własne bariery. Nie chodzi tu o medale, podium, podziw kogokolwiek. Przesz przed siebie, bo chcesz więcej. Być lepszą wersją wczorajszego siebie. Czuć, że naprawdę żyjesz. Kiedy ktoś każe Ci zwolnić, raczej nie traktujesz tego poważnie. Zwłaszcza, jeśli terapeuta, który to mówi sam nie ma wiele wspólnego z jakimkolwiek ruchem.

Oczywiście bywają chwile, kiedy sportowiec jest bardzo bliski zajechania samego siebie. Wyczucie tego momentu jest trudne zarówno dla trenera, terapeuty i oczywiście samego głównego zainteresowanego. Jeśli nie masz o tym większego pojęcia, to odpuść sobie zbędne komentarze o zwalnianiu tempa i po prostu skieruj zawodnika do trenera, który wie jak sobie z tym poradzić. Jeśli jednak chcesz udzielić kilku skutecznych rad, które sprawdzą się zwłaszcza u osób na początku sportowej drogi, powinieneś podeprzeć się tym, co nauka ma do powiedzenia w tej sprawie.

 Problem nr 1 – za mało snu

Najczęściej słyszę, że nie mam czasu spać więcej niż 5 czy 6 godzin. To oczywiście dość osobnicza sprawa, ile potrzebujemy snu by prawidłowo się regenerować, składa się na to nasz wiek, stopień wytrenowania, intensywność wysiłku itp. Problem zazwyczaj jest łatwy do rozwiązania. Jeśli pozbędziesz się głupot, które zabierają Ci w ciągu dnia najwięcej czasu, ale nie dają nic w zamian, to nagle odzyskasz stracone gdzieś kilkadziesiąt minut, być może nawet kilka godzin. Odświeżasz facebookowego wall’a po raz setny? Okay…

Być może naprawdę nie masz czasu. To zrozumiałe, chcesz trenować, ale jednocześnie pracujesz na cały etat, masz rodzinę, dzieci, inne zobowiązania, zakupy. Lista ciągnie się w nieskończoność i ledwo spinasz to w jedną całość. Wtedy z pomocą może przyjść nie tylko ilość, ale też jakość snu. Jest spora szansa na to, że nie wykorzystujesz godzin nocnych w ich optymalny sposób. Zadbaj o prawidłową pracę układu endokrynnego. Szyszynka bardzo Ci podziękuje lepszym samopoczuciem i większą ilością energii, jeśli do snu położysz się w wyciszonym miejscu, bez dodatkowych źródeł światła, wyłączysz powiadomienia w telefonie. Co do urządzeń elektronicznych – ostre światło, zwłaszcza niebieskie, takie jak w ekranach telefonu lub komputerze sprawiają, że ten gruczoł nie pracuje prawidłowo. Dwie godziny przed snem odstaw sprzęt elektroniczny na bok. O tej porze nikt nie powinien zawracać Ci głowy.

 Problem nr 2 – za słaba dieta

Nie jest to mój konik, ale sam po sobie mocno odczułem zmianę sposobu odżywiania. To co jesz ma znaczenie. Nie chodzi tylko o samą właściwą podaż kalorii czy proporcje makroelementów. Organizm sportowca chłonie witaminy i minerały oraz inne związki organiczne w zupełnie innych, większych ilościach niż przeciętnie. Zatem jeśli odczuwasz spadek formy, nie jesteś w stanie przejść do kolejnego etapu zmagań z samym sobą, albo co gorsza, widzisz u siebie problemy trawienne to znak, że pora wybrać się do dietetyka. Wybierz mądrze, gotowe plany dietetyczne robione metodą „kopiuj wklej” nie nadają się dla Ciebie. Tak jak każdy z nas ma inne plany, tak samo dieta powinna być szyta na miarę.

 Problem nr 3 – więcej nie znaczy lepiej

Może być też tak, że faktycznie na trening poświęcasz za dużo czasu. Nikt nie powiedział, że masz trenować dużo, żeby był widoczny efekt Twojej pracy. Być może warto doprecyzować plan treningowy tak, by odpowiadał on Twoim celom. Mądry trener umie ułożyć plan tak, by nie zrujnował Twojego kalendarza, a jednocześnie przyniósł znacznie lepsze efekty niż spędzanie setek godzin na jałowym treningu, który nie wnosi nic nowego do Twojego rozwoju. Pozwoli to zaoszczędzić Twój czas, środki i motywację. Nie chcesz chyba dojść w końcu do wniosku, że ćwiczysz coraz więcej, a poprawy nie widać?

 

 Te trzy proste rady sprawią, że wejdziesz na kolejny poziom swojego rozwoju w sporcie. Jeśli jesteś terapeutą, podziel się tą informacją ze swoimi pacjentami. Jeśli jesteś aktywnym sportowcem, bądź nawet ruszasz się rekreacyjnie, Twoi znajomi na pewno również skorzystają z tych prostych porad. Pamiętaj, sport ma Cię rozwijać. Dawać radość, zadowolenie z każdego kolejnego dnia i wygranej z samym sobą, a nie frustrację i złość na samego siebie. Jeśli potrzebujesz pomocy w realizacji swoich celów, jest bardzo wielu specjalistów, którzy pomogą Ci osiągnąć je szybciej i prościej, niż gdybyś robił to sam.

 

Pozdrawiam,

Maciej Duczyński

Podobne wpisy

Potrzebujesz pomocy specjalisty?

Pozwól nam pomóc sobie i swojemu ciału. Do zobaczenia!