Fizjoterapio.. Skąd przybywasz? Dokąd zmierzasz?

Jakiś czas temu naszła mnie taka myśl, że właściwie, to już się nie zajmuję fizjoterapią. Oczywiście mowa o takiej klasycznej - szkolnej. Aparaturę do fizykoterapii miałem w dłoniach tak dawno, że prawdopodobnie dzisiaj nie potrafiłbym jej włączyć. Sznurki od podwieszek to bym pewnie porozplątywał i narobił więcej bałaganu, niż było. Ćwiczenia, które przerabialiśmy w przychodni na NFZ wydają mi się teraz tak absurdalne, że dalej się zastanawiam, jak ktoś to wszystko wymyślił i jakimi środkami się przy tym posiłkował. Cóż, taki ze mnie fizjoterapeuta.

Robię zupełnie inne rzeczy. Cały czas się uczę. Kiedy czytam kolejny raz te same strony grubej książki do fizjologii, wertuję badania naukowe czy finalnie sprawdzam nowe wiadomości w praktyce, to po prostu cieszę się z coraz lepszych z każdym rokiem wyników pracy. I coraz bardziej pogłębia się przepaść między tym co było, a co jest. Zastanawiam się co się stanie z placówkami, gdzie do dziś pracuje się tak, jak w szkole nakazano. Tak jak dziesiątki lat temu, kiedy to fizjoterapia służyła pomocy kombatantom, robiły to przypadkowe osoby, bo właściwie nawet nie było takiego zawodu jak fizjoterapeuta.

Także fizjoterapia musi się zmienić, tak jak cały system opieki zdrowotnej. Świat dość szybko odchodzi od modelu biomedycznego, widząc jego ogromne braki. Uniwersalne diagnozy dla tłumów, złote porady dla ogółu, procedury leczenia dla wszystkich a zarazem dla nikogo. Medycyna oparta na algorytmach sprawdza się w niektórych przypadkach – przy działaniach ratujących życie, podczas zabiegów operacyjnych, podczas leczenia niektórych chorób o podłożu wirusowym czy bakteryjnym. Ale leczenie bólu nadal stanowi ogromny problem dla specjalistów wszystkich dziedzin. Każdy patrzy na ten objaw głównie ze swojej perspektywy. Na cierpienie pacjenta ortopeda proponuje zastrzyk, psycholog zwraca uwagę na sferę psychiczną, fizjoterapeuta szuka w najlepszym wypadku ograniczenia ruchomości, zaś internista rozkłada ręce, szukając odpowiedzi w wynikach badań laboratoryjnych. Kto ma rację? Zarówno każdy z nich, jak i zupełnie nikt. Bo ból nie jest niczym materialnym. Jest interpretacją sygnałów z naszego ciała, emocji i ducha. I tak powinien być traktowany. Marnujemy miliardy złotych na leki,  bezsensowne zabiegi, kolejne miliardy przepadają w związku z absencją w pracy. Samo zdrowie zaś nie ma ceny, choć staramy się to jakoś przeliczyć.


Kiedy to się zmieni? Jestem optymistą. Zmienia się już. Coraz łatwiej jest znaleźć specjalistę, który nie patrzy na pacjenta jak na worek dysfunkcji, tylko jak na człowieka. Ma wiedzę nie tylko z anatomii i patologii, ale wie, że każda choroba jest wynikiem procesów na kilku płaszczyznach, stąd leczenie również nie jest czymś, co można skierować jedynie w kości, ścięgna i mięśnie czy choćby legendarną już powięź. Spodobała mi się wizja roztoczona przez jednego z nauczycieli – że za kilkadziesiąt lat nie będzie już fizjoterapeutów, osteopatów czy lekarzy. Będzie uniwersalna instytucja terapeuty, który spojrzy na całość, nie zaś na konkretny wycinek człowieka. Nie czekaj na tę chwilę, zrób wszystko co możesz, by być takim terapeutą już teraz. Buduj przyszłość, przyczyń się do uśmiechu na czyjejś twarzy. Towarzysz w procesie. Rób to co możesz, bądź ciekawy zdrowia, nie samych chorób.

Dobrego dnia,
Maciej Duczyński

Podobne wpisy

Potrzebujesz pomocy specjalisty?

Pozwól nam pomóc sobie i swojemu ciału. Do zobaczenia!