W ubiegłym tygodniu zgłosiła się do mnie Pani Anna. Dolegliwości, które stanowiły jej główny problem trwały już od ponad 2 lat. Rozpoczęły się, jak to zazwyczaj bywa bez wyraźnego powodu, jakim mógł być uraz, wypadek czy inna forma przeciążenia. Ból, który dokuczał mojej pacjentce, zlokalizowany był… w piersi.

Ból gruczołu piersiowego po prawej stronie początkowo objawiał się lekkim kłuciem, które z czasem zaczęło przeszywać klatkę piersiową „na wylot”. Panią Annę objawy oczywiście zaniepokoiły i udała się na konsultację do ginekologa. Wykonane zostały wszystkie niezbędne badania, które jednoznacznie stwierdziły, że wszystko jest w porządku. Żadnych guzków, stanów zapalnych i tym podobnych zmian. Ból ciągle narastał, natomiast z racji dobrych wyników badań moja pacjentka otrzymała jakże znajomą radę, tak już musi być - proszę przyzwyczaić się do bólu.

Pacjentka wzięła więc sprawy w swoje ręce i zaczęła sama szukać rozwiązania tego problemu. W tym celu rozpoczęła od dobrania odpowiedniej bielizny. Wyrzuciła wszystkie 12 biustonoszy, które do tej pory posiadała i zaczęła nosić tylko te, idealnie dobrane. Udało się znaleźć tylko jeden model, który dość skutecznie zmniejszał dolegliwości bólowe.  W tym momencie, wpadła mi do głowy hipoteza, która jak się później okazało była strzałem w dziesiątkę!

Rzeczą, na którą biustonosz może mieć wpływ, jest mechanika żeber. Idealnie dobrany model zmieniał rozkład sił w obrębie klatki piersiowej, co skutkowało zmniejszeniem dolegliwości bólowych. Po wstępnym zbadaniu kręgosłupa i klatki piersiowej, okazało się, że poziomy kręgosłupa piersiowego od piątego do dziewiątego były ogromnie sztywne, a piąte i szóste żebro po prawej stronie było totalnie nieruchome i ogromnie bolesne. Napięcia odnalazłem także na przeponie oraz mięśniu piersiowym mniejszym po tej samej stronie. Całość układanki wydawała mi się tak prosta, że zacząłem się zastanawiać, czy to aby na pewno możliwe. Podczas terapii rozluźniłem przeponę oraz wtórnie napięte mięśnie pochyłe. Następnie techniką manipulacyjną uruchomiłem zablokowane poziomy kręgosłupa piersiowego oraz nieruszające się żebra. Opracowując mięsień piersiowy mniejszy udało się wywołać  doskonale znajomy dla pacjentki ból rzutujący do samego gruczołu piersiowego. Zmobilizowałem również żebra w stawach mostkowo-żebrowych oraz opracowałem dokładnie wszystkie dostępne przestrzenie międzyżebrowe. Na sam koniec zająłem się rozluźnieniem tkanek samego prostownika grzbietu, których napięcie było już bardzo niewielkie.

Tydzień później, na wizycie kontrolnej już w momencie wejścia do gabinetu wysnułem podejrzenie, że moja terapia była skuteczna. Pani Anna weszła do gabinetu ogromnie uśmiechnięta, po czym powiedziała, że jest to niewiarygodne, że udało nam się w ciągu zaledwie jednej wizyty całkowicie wyeliminować problem z którym borykała się od dwóch lat! Przez dwa dni po wizycie odczuwała jeszcze lekkie dolegliwości w obrębie samego żebra, które było tkliwe po wykonanych technikach manipulacyjnych. Natomiast jej dolegliwości ustąpiły całkowicie. Podczas drugiej wizyty zająłem się zupełnie innymi strukturami w jej ciele, ponieważ prawa strona klatki piersiowej pozbawiona była już jakichkolwiek niepotrzebnych napięć.

Ten przypadek świetnie pokazuje, że problemy z którymi fizjoterapeuta jest w stanie pomóc pacjentowi, czasem są co najmniej niespotykany. Z drugiej strony, smutne jest to, że z tak błahym problemem pacjentka musiała chodzić aż tak długi okres czasu i nikt wcześniej nie wpadł na pomysł, aby sprawdzić rzeczy z pozoru najprostsze. Oczywiście w drugiej kolejności, tuż po zrobieniu dokładnej diagnostyki i wykluczeniu wszystkich poważnych patologii. Uśmiechy pacjentów i miłe słowa wdzięczności, takie jak u Pani Anny dają ogromnego motywacyjnego kopniaka aby ciągle się dokształcać i rozwijać. A mała łapówka w postaci czekolady, którą dostałem po terapii smakowała jak nigdy wcześniej!

 

Pozdrawiam,
Marcin Ciecierski

 

Podobne wpisy

Potrzebujesz pomocy specjalisty?

Pozwól nam pomóc sobie i swojemu ciału. Do zobaczenia!