Tymczasem w gabinecie 1# Czyli o rwie kulszowej słów kilka

Postanowiliśmy napisać dla Was serię wpisów o tym, co dokładnie robimy w naszym gabinecie. Opiszemy dla Was najciekawsze sytuacje, jakie miały w nim miejsce oraz problemy, z jakimi zgłosili się do nas pacjenci, które okazały się być zupełnie czymś innym, niż można by od razu pomyśleć.

Niedawno trafiła do mnie pani Marlena. Starsza wiekiem pani o pogodzie ducha nastolatki. Niestety humor skutecznie psuła jej od dobrych dwóch tygodni dotkliwa rwa kulszowa. Faktycznie, z trudem weszła drobnymi krokami do gabinetu na pierwszym piętrze. Opisywała swoje dolegliwości jako „prąd” przechodzący od pośladka do dołu podkolanowego, zwłaszcza przy dużym wykroku i próbie pochylenia ciała w przód. Szczęśliwie nie brała żadnych leków na stałe. W przeciągu ostatnich kilku tygodni nie leczyła się też antybiotykami. Jedyne farmaceutyki, jakie przyjmowała, to ibuprofen w celu złagodzenia objawów bólowych i spodziewanego stanu zapalnego. Trudno było jej określić dokładny moment kiedy poczuła ból - narastał od drobnego kłucia do pełnowymiarowej rwy na przestrzeni dwóch tygodni. Jednocześnie praca układu trawienia została nieznacznie zaburzona - pani Marlena przyznała, że nieco rzadziej odwiedzała ostatnio toaletę i mniej jadła, choć połączyła to z brakiem dobrego samopoczucia z powodu bólu. W trakcie protokołu badania palpacyjnego znalazłem znaczne ograniczenia w okolicy miednicy i dolnych kątów żeber (wyraźniej po stronie lewej). Tkanki brzucha nie przesuwały się prawidłowo. Następnie wykonałem testy sprężynowania wyrostków kolczystych, zbadałem ruchomość bierną i czynną stawów kręgowych. Samo sprężynowanie nie było bolesne, choć ruchomość faktycznie pozostawiała wiele do życzenia. Następnie wykonany test SLR ze spodziewanym objawem Laseque’a, dał ujemny wynik. Staw krzyżowo-biodrowy lewy w kilku testach dał ujemne objawy bólowe, choć ruchomość po stronie lewej była znacznie mniejsza niż po prawej. Kość krzyżowa nie wykazała prawidłowego ruchu zgięcia ani wyprostu.

Kilka pozostałych testów nie wprowadziło absolutnie nic nowego. Wykluczyłem problem typowo korzeniowy. Największe zaburzenia znalazłem w jamie brzucha i to tam postanowiłem skupić swoją pracę. Całość rozpocząłem od opracowania przejścia szyjno-potylicznego w celu inhibicji nerwu błędnego. Następnie wykonałem kilka bezpośrednich technik skierowanych w kąty żylne i aortę. Napięcie w obrębie jamy brzusznej wyraźnie spadło, a w umówionym teście prowokacyjnym pani Marlena mogła znacznie śmielej, choć nadal z bólem pochylić się w przód i zrobić wykrok. Kolejnie opracowałem tkanki miękkie jamy brzucha oraz wykorzystałem techniki wisceralne do pracy z krezką jelitową, siecią mniejszą i esicą. Po kolejnych dwudziestu minutach pracy pani Marlena bez problemu wykonała wszystkie czynności kontrolne jakie sprawiały jej problem od czasu wystąpienia dolegliwości.

Jeden z najbardziej znanych terapeutów świata, Jean Pierre Barral twierdzi, że oczywiście wiele sytuacji, gdzie odczuwamy objaw rwy kulszowej ma podłoże mechaniczne, jednak znacznie częściej u podstaw tego problemu leży dysfunkcja trzewna. Dziękuję pani Marlenie za świetną i pouczającą sesję terapeutyczną oraz jeszcze jeden dowód na to, że ciągła nauka pracy z całym ciałem człowieka, a nie jedynie wybranymi tkankami, ma ogromne znaczenie dla szybszego powrotu do pełni zdrowia moich pacjentów.



Pozdrawiam serdecznie,

Maciej Duczyński

Podobne wpisy

Potrzebujesz pomocy specjalisty?

Pozwól nam pomóc sobie i swojemu ciału. Do zobaczenia!