Akredytacje kursów – o co tu właściwie chodzi?

Nie ma tygodnia, żeby ktoś nas nie zapytał, czy kursy, które prowadzimy są akredytowane. Zazwyczaj budzi to uśmiech politowania dla całej tej sytuacji, bo zwyczajnie w świecie duża część naszej branży jest totalnie robiona w balona. Oczywiście możemy sobie nie zdawać sprawy z tego, czym właściwie jest akredytacja i do czego jest ona potrzebna fizjoterapeucie. Choć jak mówi stare łacińskie przysłowie, nieznajomość prawa szkodzi. I od tego zaczniemy.

Czym właściwie jest akredytacja? Jeśli przyjrzymy się samej definicji tego słowa, jest to poręczenie osoby bądź podmiotu, że dana jednostka jest wiarygodna i wykwalifikowana do wykonania odpowiednich zadań. To by się zgadzało. Jesteśmy więc zapewniani, że dana instytucja na tyle dobrze zna się na sprawie, że jest w stanie zaświadczyć o tym, że konkretna firma szkoleniowa jest w stanie przekazać rzetelną wiedzę. W tym momencie warto zadać sobie dwa kolejne pytania – skąd taka instytucja akredytująca ma prawo oceniać takie materiały? Jeśli zaś ma, to na jakiej podstawie stwierdza, że coś jest w porządku bądź nie?

Tutaj wkrada się już nieco wątpliwości. Oglądając ostatni materiał Krajowej Izby Fizjoterapeutów dowiadujemy się, że nie ma ona uprawnień ani podstaw do przeprowadzania akredytacji! Prezes KIF wyraźnie podkreśla, że uprawnione są do tego inne podmioty, na przykład Kuratorium Oświaty. Zaś na stronie tejże instytucji – podkreślę, że państwowej – znajdziemy już nieco więcej informacji o tym procesie. Sam tekst sugeruje, że nie jest ona obowiązkowa dla placówek pozaszkolnych, po prostu zwiększa w pewnym stopniu wiarygodność firmy na rynku. O akredytację natomiast musi się ubiegać każda uczelnia.

Skoro nawet państwowa placówka nie zmusza żadnych firm do przeprowadzania akredytacji, skąd zatem pomysł na to, by szkolenia mogły być dodatkowo certyfikowane przez prywatne firmy czy stowarzyszenia? Otóż, obecnie nakleić hologram stowarzyszenia czy firmy może właściwie każdy. Osobiście mogę powiedzieć, że zalecam czy też rekomenduję dane szkolenia i w przypadku spełniania przez nie pewnych wymyślonych przeze mnie standardów uzyska ono moją aprobatę. Ale czy w Polsce ma to jakikolwiek sens prawny?

Otóż… Nie. W przypadku podejmowania specjalizacji z fizjoterapii starym trybem, sprzed wejścia ustawy była wymagana akredytacja dla szkoleń wchodzących w skład obowiązkowego programu specjalizacji. W pozostałych przypadkach była to jedynie kolorowa naklejka, ładnie wyglądająca na certyfikacie dumnie prezentującym się na ścianie gabinetu bądź w szufladzie. Tutaj na pewno znajdzie się kilka osób gotowych wszcząć raban – „a co z uprawnieniami?!”. Serio? Co z uprawnieniami do robienia tejpów lub innej metody fizjoterapeutycznej? Tutaj też nie jest żadną tajemnicą, że uprawnienia do wykonywania zawodu otrzymujesz w momencie otrzymania Prawa Wykonywania Zawodu wystawianego przez KIF. I nie potrzebujesz żadnych innych uprawnień by wykonywać poszczególne zabiegi. Jeśli ktoś Ci coś takiego sugeruje, to po prostu kłamie. Szkolenia podyplomowe i wszelkie kursy mogą być bardzo wartościowe, jednak są one formą dokształcania dla Ciebie, a nie dla uzyskania jakiegoś dodatkowego uprawnienia.

Pozdrawiam serdecznie,
Maciej Duczyński

Podobne wpisy

9-09-2020

Celny strzał w kolano – skąd ten upiorny dźwięk i jak to naprawić?

24-24-2020

Terapia Czaszkowo-Krzyżowa

6-06-2020

Dołącz do grona świadomych terapeutów! Jest nas już 270.

26-26-2020

Nasz największy i najtrudniejszy projekt. Stań się jego częścią.