Co tak chrupie w kręgosłupie?

Dźwięk, który jednych wprawia w błogi zachwyt, innych przyprawia o wywinięcie jelita na drugą stronę i chęć ucieczki. Zaczyna się niewinnie, od podpatrzenia w telewizji lub od starszego brata, jak się „strzela” palcami. Potem dowiadujemy się, że można też taki dźwięk wywołać obracając umiejętnie szyję czy odcinek lędźwiowy kręgosłupa. Aż po chwilę, kiedy dociera do nas plotka, że miejscowy kręgarz nastawia kręgosłupy jak Ty wodę na kawę – od tak, skutecznie i z wprawą. O co tutaj chodzi? Co się dzieje w momencie upragnionego kliknięcia? Zajrzyjmy nieco w odmęty historii, by lepiej zrozumieć ten fenomen.

Terapia manualna pod różnymi postaciami sięga niepamiętnych czasów. Pierwsze zmianki o niej w Europie sięgają 400 lat przed naszą erą i pochodzą z Grecji. I to nie od byle kogo, bo samego ojca medycyny, Hipokratesa. Następnie rozprawiał o niej Galen, Avicenna, zainteresowanie nią wykazywał nawet Leonardo Da Vinci! Już wtedy uważano, że „nastawianie kości” jest dobrą metodą leczenia rozmaitych schorzeń i kultywowano ją przez kolejne setki lat, również na słowiańskich ziemiach. Praktyka ta przyniosła sławę twórcy osteopatii, A.T. Stillowi, który o sobie samym pisał „bonesetter”, czyli „nastawiacz kości”, natomiast jeden z pierwszych jego słuchaczy, D.D. Palmer uczynił z niej podwaliny sztuki chiropraktyki, popularnej do dziś dzień na niemal całym świecie profesji zajmującej się leczeniem manipulacjami stawowymi.

Teoria, wedle której odgłos chrupania podczas wykonywania manipulacji pochodzi od przestawiania kości i „uwalniania” torebki stawowej pochodzi z 1939 roku. Następnie w 1947 roku ustąpiła ona miejsca kolejnej wieści, że odgłos ten jest spowodowany wibracjami tkanek będących następstwem przesunięcia powierzchni stawowych poza ich fizjologiczny zakres. Rok 1971 przyniósł kolejne potencjalne rozwiązanie – uwalnianie się pęcherzyków gazu, będącego metabolitem stawowym wywołuje ten głośny dźwięk. To już brzmiało całkiem sensownie, czy jednak na pewno tak jest?

Okazuje się, że jednak nie. 2015 rok i kolejne, dokładniejsze badania z użyciem precyzyjnego rezonansu magnetycznego i modelowania komputerowego rzuciło nieco więcej światła na ten niby prosty fenomen. Pęcherzyki gazu w stawie mają zaledwie 200 mikrometrów średnicy. I w dodatku nie wydostają się poza sam staw w trakcie wykonania manipulacji. Nowy model wskazuje na to, że znajomy dźwięk generuje po części pękanie pęcherzyków gazu, ale również ich skurcz w wyniku zmiany ciśnienia w otoczeniu płynu stawowego może generować tak głośny trzask. Czy to finalne rozwiązanie zagadki generującej tak wiele plotek i niedomówień na przestrzeni tysięcy lat? Tego nadal nie wiemy, ponieważ dostęp do coraz doskonalszej aparatury badawczej daje nam coraz to dokładniejszy ogląd procesów zachodzących w naszych organizmach. Fascynujące, nieprawdaż?

Pozdrawiam serdecznie,
Maciej Duczyński

Bibliografia:

  1. Pettman E. A history of manipulative therapy. J Man Manip Ther. 2007;15(3):165-74.
  2. Kawchuk GN et al. (2015) Real-Time Visualization of Joint Cavitation. PLoS ONE 10(4): e0119470. 

 

Podobne wpisy

9-09-2020

Celny strzał w kolano – skąd ten upiorny dźwięk i jak to naprawić?

24-24-2020

Terapia Czaszkowo-Krzyżowa

6-06-2020

Dołącz do grona świadomych terapeutów! Jest nas już 270.

26-26-2020

Nasz największy i najtrudniejszy projekt. Stań się jego częścią.