Leczenie dyskopatii - nowoczesne podejście

Wyobraźmy sobie poranek. Otwieramy oczy, przeciągamy się jeszcze leżąc w łóżku i czujemy, że coś dziwnego dzieje się z naszymi plecami. Próbujemy usiąść na łóżku, ale okazuje się to trudniejsze niż zazwyczaj. Podczas wstawania wydaje nam się, że nasze plecy w ciągu jednej nocy zwiększyły swoją masę o 50 kg – przynajmniej mamy takie wrażenie. Robimy kilka kroków… i jest jeszcze gorzej. Ból zaczyna rozprzestrzeniać się po całym odcinku lędźwiowym. Wtedy zazwyczaj pada myśl – pewnie wczoraj się przepracowałem, albo mnie zawiało, po czym zaczynamy pluć sobie w brodę, że nie założyliśmy dłuższej bluzy, tak jak radziła w dzieciństwie mama. Mijają kolejne minuty, a ból nie daje za wygraną. Czujemy go już w pośladku, a z każdym kolejnym krokiem mamy wrażenie jakby schodził sobie coraz niżej. Rozsądek bierze górę – idziemy do lekarza!

Wchodzimy do przychodni, pobieramy numerek i … czekamy. Mija godzina, podczas której nasz kręgosłup zdążył już odwdzięczyć się nam za te wszystkie lata jego nadmiernego eksploatowania. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wcale nie zamierza nam odpuszczać. Podczas drugiej godziny, nie wiemy już czy lepiej nam siedzieć czy chodzić. Co kilka minut zmieniamy swoją pozycję, licząc na to, że w końcu znajdziemy tą optymalną. W końcu udaje nam się wejść do gabinetu. Lekarz zbiera wywiad, ogląda, prosi o kilka skłonów. Pada diagnoza – rwa kulszowa! Dostajemy odpowiednie specyfiki, które mają nam pomóc w walce z bólem, no i koniecznie skierowanie na rezonans – przecież trzeba sprawdzić co w naszym kręgosłupie jest nie tak. Lekarstwa w pierwszej chwili są dość pomocne, gdyż łagodzą największe objawy. Po kilku dniach zazwyczaj ból staje się do wytrzymania. Lekko rozboli nas głowa w momencie, gdy dowiadujemy się o najbliższym dostępnym terminie wykonania badania, ale nie ma wyjścia, trzeba czekać. Mijają miesiące, najgorsze mamy już za sobą. Boli nas tylko odcinek lędźwiowy, na szczęście nie odczuwamy już nic w nodze. Może czasem w pośladku, ale tylko gdy zbytnio nadwyrężymy plecy pracując w ogródku, bierzemy wtedy tabletki, które zostały nam jeszcze z poprzedniej wizyty u lekarza i zazwyczaj odpuszcza.

Doczekaliśmy się! Idziemy na rezonans, przechodzimy całą procedurę. Wracając do poprzedniego lekarza z opisem i płytą liczymy na to, że dowiemy się co nam dolega. Lekarz czyta, ogląda i wygłasza wyrok: ma Pan/Pani przepuklinę, niestety to dyskopatia! I co dalej? Jak żyć Panie doktorze?

Teraz wczujmy się w rolę fizjoterapeuty. Na umówioną wcześniej wizytę przychodzi pacjent. Siadamy przy stole, rozpoczynamy zbieranie wywiadu. Pytamy się pacjenta, w czym możemy pomóc, co mu dolega. Padają słowa: mam dyskopatię! Po czym na biurku ląduje teczka z opisem rezonansu oraz płytą zawierającą badanie. Dopiero w drugiej kolejności pacjent opowiada nam swoją historię, opowiada o swoim epizodzie bólu który wydarzył się kilka miesięcy temu. Leki pomogły, może funkcjonować. Ale wydaje mu się, że z jego plecami jednak nie jest wszystko w porządku. Kiedyś mógł bez problemu wykonywać wszystkie czynności, a w ciągu kilku ostatnich miesięcy ból pleców zbyt często go od nich odciąga. Rok temu mógł bez problemu posprzątać całe mieszkanie i miał jeszcze siłę wyjść z psem na spacer. Teraz sprząta na 2 lub 3 raty, a psa najchętniej wypuściłby na podwórko, żeby pobiegał sobie sam. Rok temu podczas siedzenia za biurkiem jedynymi momentami kiedy musiał robić sobie przerwę były wizyty w toalecie, a teraz musi wstawać co kilkadziesiąt minut aby się rozruszać. Wtedy padają kluczowe pytania zadane przez fizjoterapeutę. Czy zanim pojawił się ten duży ból, był jakiś czynnik który mógł go sprowokować (nadmierna praca fizyczna, upadek)? Pada odpowiedź: nie. Czy były wcześniej jakieś epizody podobnego bólu, lub inne dolegliwości związane z kręgosłupem lędźwiowym? Znów odpowiedź brzmi: nie. No to uderzamy z drugiej strony. Czy zdarzają się problemy z funkcjonowaniem narządów wewnętrznych – niestrawności, zaparcia, wzdęcia? Pacjent na to: tak! Czemu Pan pyta? Okazuje się, że ma to bardzo duże znaczenie. Zadajemy pacjentowi kolejne pytanie. Czy istnieje korelacja, pomiędzy problemami pokarmowymi a bólami kręgosłupa? Czy gorsze dni jeśli chodzi o dolegliwości związane z odcinkiem lędźwiowym pojawiają się np. po spotkaniach ze znajomymi bądź rodziną, na których zajadamy się siedmioma rodzajami ciasta, kosztujemy pięć rodzajów mięsa – każde zaserwowane w innej marynacie zgodnie z nowym przepisem perfekcyjnej pani domu. Wypijamy do tego symboliczną ilość alkoholu i na drugi dzień budzimy się z… znajomym bólem kręgosłupa. Pacjent chwilę się zastanawia, po czym padają słowa: wie Pan co, myślę że może tak być! Jeśli mamy do czynienia z taką sytuacją, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że problem bólu odcinka lędźwiowego będzie leżał wszędzie dookoła, tylko nie w kręgosłupie lędźwiowym.

Technika mobilizacji/manipulacji dolnych segmentów odcinka lędźwiowego.

Taka sytuacja w mojej praktyce występuje bardzo często. Pacjentom mija stan ostry, mogą normalnie funkcjonować, ale komfort tego funkcjonowania pozostawia wiele do życzenia. Ogranicza ich to w codziennych aktywnościach, przestają mieć ochotę na spacery, bieganie czy jazdę rowerem. Przecież to nie wskazane – mam dyskopatię. Jest to największa ściema, jaką tylko można wmówić pacjentowi. Sam fakt posiadania dyskopatii o niczym nie świadczy! W 2014 roku przeprowadzono badania, które pokazują, że prawie 40% dwudziestolatków ma widoczne zmiany degeneracyjne w obrębie dysku międzykręgowego. W przypadku 50-cio latków jest to 80%. Czy to oznacza, że 40% dwudziestolatków na świecie cierpi na ból kręgosłupa? NIE!  Posiadanie przepukliny lub wypukliny, zdiagnozowanej na podstawie badania rezonansem magnetycznym nie jest równoznaczne z występowaniem jakichkolwiek ograniczeń. Żeby taka przepuklina zaczęła dawać dolegliwości bólowe, musimy się bardzo mocno postarać i ogromnie jej w tym pomóc. Możemy też dbać o kondycję naszego ciała i elastyczność pewnych struktur, które będą miały ogromne znaczenie, aby nie doprowadzić do możliwości wystąpienia jakiegokolwiek stanu zapalnego w obrębie dysku międzykręgowego. Przyjrzyjmy się zatem, dokładnej budowie dysku międzykręgowego, a właściwie mechanizmowi odżywienia tego dysku.

O samej budowie krążka międzykręgowego możecie przeczytać TUTAJ.

Mechanizm odżywienia krążka międzykręgowego odbywa się za pomocą naprzemiennej kompresji i dekompresji. Wtedy dochodzi do procesów dyfuzji i osmozy, za pomocą których z dysku mają szansę odpłynąć wszystkie produkty przemiany materii w nim wytworzone, aby zrobić miejsce dla świeżej krwi tętniczej mającej na celu doprowadzić niezbędne dla jego funkcjonowania składniki odżywcze. Aby ten proces zachodził, każdy segment kręgosłupa musi się ruszać. Wszelkie niepotrzebne napięcia mięśniowe, więzadłowe czy też utrata ruchomości w stawach międzykręgowych przekładać się będzie na mniejsze odżywianie krążka międzykręgowego. Ruch ten jest niezbędny, ponieważ dysk ukrwiony jest tylko do 12 roku życia, przez penetrujące go małe tętniczki odchodzące od naczyń biegnących wzdłuż kręgosłupa. W późniejszym wieku tętniczki te zanikają. Naprzemienna kompresja i dekompresja powoduje ciągłą zmianę ciśnienia w krążku międzykręgowym, co pobudza mechanizm „pompowania” dysku. Tak więc w przypadku dyskopatii, pacjent ma się ruszać, w każdą stronę i bez bólu! Tylko wtedy zapewnimy warunki umożliwiające odprowadzanie zbędnych metabolitów. Żadne pasy stabilizujące nie wchodzą w grę, koniec i kropka.

W obrębie kręgosłupa lędźwiowego, wyróżniamy dwa sploty kręgowe: wewnętrzny i zewnętrzny. Zarówno jeden jak i drugi, dzielić się będzie na przedni i tylny. Położone będą one, jak sama nazwa wskazuje po przedniej i tylnej stronie trzonu kręgu, posiadają natomiast połączenie między sobą nazywane sieciami żylnymi.

Z obszaru krążka międzykręgowego krew żylna przenika do trzonu kręgu. Następnie odpływała będzie żyłą podstawno-kręgową, stanowiącą połączenie pomiędzy trzonem kręgu a splotami żylnymi. Zdecydowana większość krwi odpływająca przez żyłę podstawno-kręgową kieruje się do splotów zlokalizowanych po przedniej części trzonu kręgu. Do splotów znajdujących się na tylnej stronie, będzie wpływała krew kierująca się z żył międzykręgowych, przebiegających w otworach międzykręgowych razem z nerwami rdzeniowymi. Zbierają one krew z rdzenia kręgowego oraz splotów kręgowych wewnętrznych. Następnie biegną dalej, uchodząc do żył lędźwiowych. Bardzo istotną kwestią, jest to iż naczynia te są bezzastawkowe. Będzie to miało ogromne znaczenie, dla tworzenia się ewentualnych zastojów krwi żylnej na poziomie poszczególnych kręgów. Żyły lędźwiowe stanowią łącznik pomiędzy splotami żylnymi poszczególnych poziomów kręgosłupa, a systemem żyły nieparzystej oraz żyły nieparzystej krótkiej. Krew płynie żyłami lędźwiowymi, następnie żyłami lędźwiowymi wstępującymi zlokalizowanymi na przednio bocznej powierzchni trzonów kręgów, by następnie wpaść bezpośrednio do żyły nieparzystej znajdującej się po prawej stronie trzonów kręgów, oraz pośrednio przez zlokalizowaną po lewej żyłę nieparzystą krótką.

Żyła nieparzysta położona jest w klatce piersiowej, a dokładnie w jej tylno-dolnej części po stronie prawej. Stanowi przedłużenie żyły lędźwiowej wstępującej prawej, czasem jedną z jej odnóg wytwarzają żyły odchodzące od żyły głównej dolnej. Przechodzi przez rozwór aortalny przepony, na poziomie Th12. Biegnie po przednio-bocznej powierzchni trzonów kręgów piersiowych po prawej stronie. W swym przebiegu sąsiaduje z takimi strukturami jak opłucna ścienna, przewód piersiowy, aorta piersiowa oraz przełyk. Na poziomie Th4 żyła zawija się ku przodowi wytwarzając charakterystyczny łuk, który obejmując korzeń płuca prawego wpada do żyły głównej górnej tuż powyżej osierdzia.

Żyła nieparzysta ma długość około 25 cm. Posiada na swym przebiegu liczne ujścia z żył międzyżebrowych, przełykowych, oskrzelowych, osierdziowych oraz śródpiersiowych. Najważniejszym dopływem jest jednak żyła nieparzysta krótka. Powstaje podobnie jak poprzedniczka, z żyły lędźwiowej wstępującej lewej, a także odgałęzienia żyły nerkowej lewej. Biegnie ku górze, na lewo od aorty piersiowej. Zbiera krew z części przełyku, oraz żył międzyżebrowych. Na poziomie Th9 krzyżuje kręgosłup przebiegając na jego prawą stronę, tylnie od aorty piersiowej, i wpada do żyły nieparzystej.

Wyróżniamy jeszcze niestałą żyłę nieparzystą krótką dodatkową, transportująca krew od górnych żył międzyżebrowych oraz częściowo od żył przełykowych i śródpiersiowych. Może uchodzić zarówno do żyły nieparzystej krótkiej, jak i bezpośrednio do żyły nieparzystej.

Z żyły głównej górnej, która stanowi miejsce zbiegu wszystkich naczyń nadprzeponowej części ciała, krew wpływa bezpośrednio do prawego przedsionka. Powstaje ona z połączenia obydwu żył ramienno-głowowych. Te zaś powstają z połączenia żyły podobojczykowej z żyłą szyjną wewnętrzna. Miejsce to nazywamy kątami żylnymi. Jest ono zlokalizowane tylnie od stawów mostkowo-obojczykowych.


W ten sposób przebrnęliśmy przez dość szczegółową anatomię, która pozwala prześledzić krok po kroku jakimi drogami odpływa krew z dysku międzykręgowego w odcinku lędźwiowym. Wszystkim czytelnikom, którzy dotrwali do tego momentu, chciałbym podziękować i pogratulować, bo na pewno nie było to łatwe zadanie. Teraz przeczytacie kilka zdań o tym, jak w praktyce wykorzystać tą wiedzę.

Aby krążek międzykręgowy utrzymywany był w dobrym stanie, na pewno należy zadbać o jego prawidłowe ukrwienie. Jeśli wszystkie przepływy będą „drożne” i metabolity będą mogły być usuwane z niego na bieżąco, to nie ma możliwości aby wytworzył się tam stan zapalny. Wiecie już gdzie może dochodzić do takich zaburzeń w odpływie. Teraz kwestia co może je powodować. Tutaj odpowiedź nie będzie już tak łatwa i oczywista, dlatego, że praktycznie każda struktura na przebiegu opisanych wcześniej naczyń żylnych może to spowodować. Zarówno napięcia mięśniowe, utrata ślizgu powięziowego pomiędzy poszczególnymi warstwami tkanek, restrykcje żeber w stawach żebrowo-kręgowych, blokady i ograniczenia ruchomości stawów międzykręgowych na całej długości odcinka piersiowego, nieprawidłowa mechanika narządów wewnętrznych oraz przepony, która będzie nam zaburzać stosunek ciśnienia pomiędzy jamą brzuszną a klatką piersiową. Można by wymieniać w nieskończoność.

Natomiast, w sytuacji gdy przychodzi do gabinetu pacjent, który ma ogromny ból odcinka lędźwiowego i podejrzewacie, że może być odpowiedzialny za nie krążek międzykręgowy, możecie zacząć terapię zdecydowanie w innych miejscach niż miejsce bólu. Zazwyczaj pozwoli wam to obniżyć dolegliwości pacjenta, przez co łatwiej będzie się pracowało z samym miejscem odczuwanego bólu. Już sam fakt uruchomienia „pompy”, umożliwi zasysanie krwi z dysku co zdecydowanie wpłynie na tempo jego gojenia.

W przypadku pacjentów, których dolegliwości wyglądają podobnie do tego opisanego we wstępie artykułu, miejsca te pozwolą na jego pełne wyleczenie. Takie osoby zazwyczaj pozbywając się stanu zapalnego z odcinka lędźwiowego, nie będą już odczuwały dolegliwości na wysokim poziomie, co umożliwi im w miarę normalne funkcjonowanie. Natomiast jeśli klatka piersiowa po prawej stronie będzie mocno napięta, to nigdy nie uzyskamy wyeliminowania dolegliwości w 100%. Napięcie klatki piersiowej będzie utrudniało drenaż krążka międzykręgowego, co będzie skutkowało nawracającymi dolegliwościami bólowymi na dużo mniejszym poziomie niż te, które wystąpiły kilka miesięcy wcześniej.

Większość problemów z przepuklinami, nie jest też związana z ich mechanicznym uciskiem na nerw. Spowodowane są natomiast zbyt dużym ciśnieniem w rejonie krążka międzykręgowego, oraz obrzękiem okolicznych tkanek. I to ten właśnie obrzęk najczęściej jest przyczyną występowania bólu u pacjentów. Znając więc dokładną drogę, jaką musi przepłynąć krew żylna z tego obszaru, należy ją sprawdzić i umożliwić gojenie się tkanek w warunkach fizjologicznych.

Mam nadzieję, że nie przytłoczyłem was zbyt dużą ilością informacji. Myślę, że są one na tyle istotne i skuteczne w codziennej praktyce, że warto je posiadać i potrafić praktycznie wykorzystać. Dajcie znać w komentarzach pod artykułem ;)

 

Pozdrawiam,
Marcin Ciecierski

Podobne wpisy

9-09-2020

Celny strzał w kolano – skąd ten upiorny dźwięk i jak to naprawić?

24-24-2020

Terapia Czaszkowo-Krzyżowa

6-06-2020

Dołącz do grona świadomych terapeutów! Jest nas już 270.

26-26-2020

Nasz największy i najtrudniejszy projekt. Stań się jego częścią.